GPW vs. reszta świata – 0 : 4

Czyli dlaczego na GPW płacę horendalne prowizje, kupuję na drogi kredyt, nie mogę grać na krótko i czekam 3 dni na pieniądze…
gpwDo napisania tego tekstu skłonił mnie nagłówek, na który natknąłem się w Parkiecie. Otóż KDPW szykuje (rzekomo) rewolucyjną zmianę dla polskich inwestorów. Świetnie, pomyślałem – wkrótce, sprzedając akcje, będę miał gotówkę od razu na koncie. Gdy rozwinąłem artykuł złapałem się za głowę. KDPW faktycznie zamierza skrócić cykl rozliczeniowy ale dopiero za pół roku i tylko do dwóch dni! Rozwiązanie na miarę czasów, brawo! 23 lata po starcie GPW, w epoce bitcoina i high frequency trading, środki ze sprzedaży akcji będą księgowane na moim koncie po 2 dniach. Wprowadzając innowacje w takim tempie Warszawa faktycznie ma duże szanse by zdetronizować Wiedeń i stać się centrum finansowum Europy Wschodniej ;)

Oczywiście zaraz podniosą się głosy urzędników na ciepłych posadkach, jakoby bezpieczeństwo obrotu wymagało ostrożności i konserwatywnego podejścia. Że inaczej się po prostu nie da. Dlatego najpierw zadam dwa retoryczne pytania:
- Jakim cudem transakcje na rynku terminowym można rozliczać (prawie) w czasie rzeczywistym?
- Dlaczego polskie banki mogły pójść z duchem czasu i wprowadzić przelewy błyskawiczne, tymczasem sprzedając akcje na GPW muszę czekać na gotówkę 3 dni (2 po ‚rewolucji’)?

A po kliknięciu ‚czytaj więcej’ pokażę w 4 punktach jak to się robi w Ameryce, na podstawie mojego konta w Interactive Brokers (IB) i dlaczego rynek w Warszawie jest ‚100 lat za Murzynami’ – jak zobaczycie – dosłownie. Tzn. dosłownie jeśli chodzi o 100 lat, przy całym szacunku dla Murzynów.

1. PROWIZJE MAKLERSKIE
0,29% – tyle wynosi przeciętna prowizja dla inwestora indywidualnego w polskim biurze maklerskim. Gdy BM Deutsche Bank wprowadziło niedawno prowizję na poziomie 0,19% zewsząd podniosły się głosy, że ‚psują rynek’. Ile trzeba zapłacić za kupno i sprzedaż pakietu akcji o wartości 100.000pln? Dla standardowej stawki 0,29% – 580pln! Innymi słowy kurs akcji musi wzrosnąć prawie o 0,6% by zwróciła się prowizja. Czyni to daytrading na dużych i średnich spółkach praktycznie niemożliwym – prowizja stanowi zbyt duży koszt w stosunku do dziennej zmienności. Inaczej jest na ‚wariatach’ z NewConnect – tu prowizja w stosunku do zmienności nie robi wrażenia, za to brak płynności zamyka temat w przypadku 99% spółek. Niektóre biura oferują co prawda zniżki za daytrading ale po pierwsze, są one niewielkie a po drugie, jeśli kupię na zamknięciu i chcę sprzedać jutro rano to nie łapię się pod daytrading i płacę pełną prowizję.

Prowizje w USA. Handluję za oceanem korzystając z usług Interactive Brokers (IB) – pierwszoligowego a jednocześnie bardzo taniego biura maklerskiego. Umożliwia ono handel na dowolnym instrumencie notowanym w Stanach Zjednoczonych – od akcji na Nyse przez kontrakty terminowe w Chicago po forex, opcje i etfy, jak również daje dostęp do kilkudziesięciu giełd zagranicznych – od Tokio przez Hong Kong po Frankfurt i Londyn.

Na pytanie ile wynosi moja prowizja za obrót akcjami muszę powiedzieć… nie wiem. Handluję tam od wielu lat i przez ten czas nie odczuwałem potrzebę by sprawdzić tabelę opłat i prowizji – głównie dlatego, że są one tak niewielkie w porównaniu z tym, co płacę na GPW. By usprawiedliwić swoją ignorancję chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że system naliczania prowizji na rynkach amerykańskich jest bardzo skomplikowany – nie jest to stała, procentowa wartość jak u nas.

Po pierwsze, co jest z pozostałością po handlu z początku XX wieku (a może i z XIX w.), prowizje płaci się od liczby akcji a nie od wartości obrotu. Innymi słowy, kupuąc 100 akcji po dolarze zapłacimy większą prowizję niż kupując 1 akcję za 100 dolarów. Po drugie, co z kolei jest znakiem czasów, nigdy nie wiem gdzie trafi zlecenie złożone na IB – może ono zostać wykonane na Nyse lub Nasdaq ale może też trafić do jednej z alternatywnych platform obrotu. Wyrafinowany algorytm IB kieruje zlecenie na ten parkiet, gdzie w danej chwili jest najlepsza cena lub największa płynność i w zależności od tego gdzie wykona się zlecenie, różne są wartości prowizji. To wszystko jednak niuanse jak zobaczycie na poniższym przykładzie.
Żeby zademonstrować jakiego rzędu prowizje płacę na IB, otworzę teraz platformę i kupię a następnie sprzedam 63 akcje Apple (AAPL) za ~100.000pln. Poniżej screenshot z tej transakcji:
prowizja maklerska w ib interactive brokers
58 centów przy kupnie, 1,33 dolara przy sprzedaży! Niecałe 2 dolary za kupno i sprzedaż o wartości 100.000pln. Przypomnę – na GPW ta transakcja kosztowałaby mnie 580pln. Oczywiście prowizja IB byłaby wyższa gdybym kupił 6300 akcji po $5,3 ale zawsze będzie o rząd wielkości lepsza niż na GPW. Przykład z Apple pokazuje, że może być prawie 100x niższa!

Znacznie łatwiej porównać prowizje w przypadku kontraktów terminowych. Na GPW płacę 7pln za kontrakt na WIG20, w IB płacę $2 za kontrakt na Nasdaq-100 lub S&P 500. Kwota podobna, ale… kontrakt FW20 ma wartość ~24.000pln, czyli ~ $8.000. Kontrakt na Nasdaq-100 lub S&P 500 ma przy dzisiejszych cenach wartość odpowiednio $73.000 oraz $93.000 – średnio 10x więcej niż instrument z GPW. Innymi słowy, by uzyskać taką samą ekspozycję na ryzyko, w USA muszę kupić 1 kontrakt a na GPW 10, płacąc 70pln zamiast $2 – ponad 10x więcej!

2. AKCJE NA KREDYT vs TRADING ON MARGIN
W polskim biurze maklerskim by osiągnąć zaangażowanie w akcje na poziomie ponad 100% muszę złożyć wniosek o kredyt maklerski, formularz, dziesiątki pól, imię babci, imię dziadka, liczba dzieci w gospodarstwie, zaświadczenie o dochodach. Jak się przez to przebrnie to bank pobiera prowizję za udostępnienie kredytu w wysokości np. 1% od 100.000pln – 1000pln straty na sam początek, nawet jeśli nigdy tego kredytu nie wykorzystam lub wykorzystam w niewielkim stopniu. Po roku bank skasuje kolejny 1% za przedłużenie linii kredytowej.

W USA nie ma czegoś takiego. Stosuje się tam TRADING ON MARGIN czyli zasadniczo ten sam mechanizm co u nas w przypadku kontraktów terminowych. Tylko dźwignia jest trochę mniejsza. Mając $100.000 na rachunku mogę w dowolnej chwili kupić $300.000 akcji Apple, bez żadnych formalności i prowizji ‚za gotowość’. Jedyne koszty jakie ponoszę to odsetki za pożyczone pieniądze – tu z kolei z pomocą przychodzą niskie stopy procentowe w USA.

Co ciekawe, w USA trading on margin istniał już 100 lat temu i stąd stwierdzenie w nagłówku posta, że jesteśmy ‚100 lat za Murzynami’ . Barwnie opowiada o tym kultowa książka Reminiscences of a Stock Operator, opisująca giełdowe przygody legendarnego Jesse’go Livermore, który regularnie lewarował się do granic możliwości.

3. KRÓTKA SPRZEDAŻ
Nie pamiętam już od ilu lat powraca temat krótkiej sprzedaży na GPW. Zdałem sobie sprawę, że krótka sprzedaż w wersji, jakiej potrzebowałbym do spekulacji, być może nigdy nie zawita na GPW. Rozwiązanie, które istnieje obecnie to jakiś potworek. KS teoretycznie istnieje ale tak naprawdę tylko niektóre biura maklerskie udostępniają tę usługę swoim klientom. A gdy jesteśmy we właściwym biurze z podpisaną umową na KS okazuje się, że możemy sprzedawać na krótko akcje zaledwie 40 spółek. Możemy zatem zająć krótkie pozycje na takich oazach stabilności jak Bogdanka czy Orange ale jak znajdziemy trupa w szafie PBG czy też poznamy prawdziwą wartość Petrolinvestu, nie będzie nam dane zarobić na tym pieniędzy.

W IB tymczasem krótka sprzedaż jest równie prosta i banalna co ‚normalne’ kupno akcji po długiej stronie rynku. Nie wymaga dodatkowych umów ani procedur, nie generuje dodatkowych kosztów. Jedyne co muszę zrobić to kliknąć w ofertę kupna (BID) zamiast w ofertę sprzedaży (ASK) prz składaniu zlecenia i chwilę później mam na swoim koncie np. -100 akcji Apple. Oczywiście sprzedając na krótko mogę zlewarować swoją pozycję dzięki trading on margin. Krótka sprzedaż, podobnie jak trading on margin, była ulubionym narzędziem Jesse’go Livermore… 100 lat temu!

4. ROZLICZANIE TRANSAKCJI
O ile kontrakty terminowe na GPW rozliczane są prawie w czasie rzeczywistym to by rozliczyć handel akcjami, GPW, KDPW i biura maklerskie potrzebują 3 dni roboczych. Jak sprzedam akcje dziś (piątek), pieniądze na konto wpłyną w środę. XXI wiek! Gwoli ścisłości, domy maklerskie idą klientom nieco na rękę – podczas rozliczania transakcji w systemie D+3, środki ze sprzedaży akcji widoczne są jako należności i mogą być użyte do zakupu innych akcji (koszt kredytowania akcji klienta jest dużo niższy niż prowizja, którą zainkasują). Ale już kontraktów terminowych za te należności kupić się nie da.

W IB taki problem nie istnieje. Każda zamknięta transakcja uwalnia natychmiast środki na naszym rachunku i to w postaci gotówki a nie należności, których nie można wypłacić.

PODSUMOWANIE

Z punktu widzenia kosztów, procedur i szerokości oferty dla traderów, GPW i polskie biura maklerskie to prawdziwy grajdoł. Inwestor za oceanem miał w niektórych aspektach lepsze możliwości 100 lat temu. Osobom odpowiedzialnym za tworzenie polskiego rynku kapitałowego najwidoczniej to nie przeszkadza. Żyją one na ciepłych posadkach w równoległej rzeczywistości i dopóki GPW S.A. nie zacznie przynosić wymiernych strat finansowych, ten stan będzie trwał. Póki co GPW jest lokalnym czampionem, ma więcej spółek i wyższe obroty niż parkiety w Pradze, Budapeszcie czy Kijowie (dobry punkt odniesienia to podstawa!) a niedługo zewrze szyki z giełdą wiedeńską a wtedy to ho,ho… drżyjcie Hong-Kongi i Nasdaqi ;)

Z drugiej strony, fakt, że zmieszałem nasz rynek z błotem nie oznacza, że mam zamiar go opuścić i handlować tylko za oceanem. To, że GPW to grajdołek, sprawia iż zagląda tu znacznie mniej wysokiej klasy inwestorów i jest sporo ciekawych okazji, które na Wall Street zostałyby dawno zauważone i wykorzystane. W połączeniu z faktem, że mieszkam w Polsce i lepiej rozumiem nasze realia, oznacza to, że mogę uzyskać wystarczający ‚edge’ nad rynkiem by przeboleć wysokie prowizje i konieczność stawiania wyłącznie na wzrosty.

Udostępnij na:
  • Badtek

    Trudno się z czymkolwiek nie zgodzić. Bardzo ładny wpis. Szczególnie ostatni akapit.
    Parę rzeczy moge jednak dodać.
    Na niektóre akcje (z W20) są kontrakty terminowe, np nie ma sensu handlowac akcjami KGH z w/w powodow, bo sa na nie plynne kontrakty terminowe z 10x razy nizsza prowizja niz za akcje.
    Pozytywnym akcentem bylo tez wprowadzenie kontraktow z mnoznikiem 20, co w zasadzie obniza prowizje o polowe.
    Oprócz tego, wspanialy system UTP w zasadzie nic nie zmienil. W wiekszosci biur zlecenia nadal wchodza ponad sekundę a na potwierdzenei transakcji trzeba czekać czasem 10 sek. Nadal zdarza się, że zlecenia się zacinają.
    Nie do końca też rozumiem po co sa te zmiany w indeksach, w20 na w30, swig80 na wig 250, mwig40 na wig50… Nie wiem czy ktoś to przemyślał bo wg mnie dla wiekszości graczy te zmiany powoduja raczej problemy niż dodają jakąś wartość. Np jak analizowalem sobie wykresy sektora swig80, to nagle musze sie przerzucic na wig250 i zaczac od zera.
    Na koniec dodam jeszcze tyle ze ja na KDPW mowie CHWDP. A na GPW i w brokerce siedza same półgłówki i sk**rwiele.

    Pozdrawiam

  • traderblogpl

    To prawda – na spółkach z tzw. WIG5 moża grać na długo i na krótka za pomocą kontraktów, ale na pozostałych, na które są futuresy ich płynność (jej brak) znacznie to utrudnia. Podobnie z kontraktami FW20 z mnożnikiem 20 – niby są tańsze ale płynność niższa więc bardzo często kupuję je o tick wyżej lub sprzedaję o tick niżej, co z nawiązką zjada korzyści z tego instrumentu. Na szczęście od czerwca kontrakty z mnożnikiem 10 przechodzą do historii więc płynność na tych z mnożnikiem 20 znacząco wzrośnie. Co nie zmienia faktu, że prowizja i tak jest za duża :/

  • l

    63 akcje Apple za 100k pln.? To po ile są te akcje? Myślałem, że po 90 usd.?

  • traderblogpl

    Po $90 są raptem od dwóch tygodni – 9 czerwca miał miejsce split akcji w stosunku 7:1. Gdy zamieszczałem ten wpis w marcu cena oscylowała wokół $530.

  • traderblogpl

    Więcej o interactive brokers w nowym wpisie pod adresem: http://www.traderblog.pl/interactive-brokers/

  • Marcin Tomala

    Bardzo ładny i trafny wpis. Tylko, że…
    Najbardziej zatrważające jest to, że ten wpis jest nadal w 100% aktualny, a zbliża się koniec 2017 roku!!!