Interactive Brokers

interactive brokersPonieważ dostaję od Was sporo zapytań o trading w USA i moje doświadczenia z Interactive Brokers (dalej IB) postanowiłem napisać nieco więcej na ten temat. Jest to bardziej zbiór luźnych, subiektywnych uwag niż szczegółowe i kompleksowe omówienie ich oferty (to temat rzeka). Na wstępie dwie uwagi:

Uwaga #1. Moja opinia o IB jest zdecydowanie pozytywna ale tekst ten nie ma charakteru sprzedażowego, nie jestem partnerem czy też affiliate’em IB.

Uwaga #2. Ważne! Wielu początkujących traderów popełnia pewien kardynalny błąd. Karmieni obrazkami z Bloomberga czy CNBC, na których maklerzy w dealing roomach pracują na 6 monitorach jednocześnie, uważają, że zaawansowana platforma z tysiącem opcji to podstawa w osiągnięciu sukcesu na rynku. Nic bardziej mylnego. Sam również nie ustrzegłem się pokusy overtradingu jaka wiąże się z nadmiarem możliwości.

Gdy wiele lat temu po raz pierwszy skorzystałem z oferty amerykańskiego brokera poczułem, że moje skromne stanowisko pracy zmieniło się w centrum kontroli wszechświata. Wydawało mi się, że osiągnąłem wyższy stopień wtajemniczenia i będę mógł realizować wyrafinowane strategie global macro rywalizując w pierwszej lidze z George’em Soros’em i topowymi hedge fundami. Krótka pozycja w japońskich obligacjach? Click, proszę bardzo. Opcje na wzrost S&P500 – click, zrobione. Spread trade na wzrost Amazona w stosunku do Microsoftu? Nie ma problemu, click, click, click. Dopiero po czasie zorientowałem się, że nie wiem co robię. Poczułem się trochę jak hazardzista przed maszyną wrzutową – automat migał do mnie dziesiątkami światełek i krzyczał – wrzuć monetę, naciśniej mnie.

Z biegiem czasu nauczyłem się wiele o funkcjonowaniu rynku amerykańskich akcji, rynku surowców czy forexu. A przynajmniej na tyle, że potrafię handlować na nich z głową i nie zwariować od nadmiaru opcji. Jednocześnie ewoluowały moje wymagania wobec samej platformy transakcyjnej i na dzień dzisiejszy jestem w tym względzie wręcz purystą – soft do tradingu ma mieć opcje BUY, SELL oraz tworzyć proste wykresy, z możliwością naniesienia średniej ruchomej i naryasowania kilku linii poziomych. To wszystko.

Dlatego jeszcze raz przestrzegam by nie dać się zwariować. Handlując w Polsce czy to na GPW czy na popularnym forexowym MetaTraderze mamy do dyspozycji przebogatą ofertę do analizy technicznej – kilkadziesiąt (kilkaset?) wskaźników, oscylatorów i innych gadżetów, za pomocą których możemy prosty i czytelny wykres zamienić w dzieło sztuki. Jednak poza tym funkcjonalność platform jest bardzo ograniczona, wręcz przaśna. Przesiadając się na amerykańską platformę można doznać szoku, nie tylko kulturowego. Różnice są ogromne.

Instrumenty.

Po pierwsze, wybór instrumentów. IB oferuje dostęp wszystkich giełd w USA a także kilkudziesięciu działających tam market makerów, dark pool’ów, dystrybutorów funduszy i innych podmiotów. Poza tym możemy handlować w Kanadzie, Meksyku, Australii, Japonii, Hong Kongu, Indiach, Korei i Singapurze. No i oczywiście na wszystkich głównych parkietach Europy (GPW nie ma w tym gronie – zarząd naszego czempiona ma przecież na głowy inne rzeczy niż włączanie się w światowy system obrotu a tym bardziej podłączanie się do jakiegoś IB. A może po prostu jest to niewykonalne, gdy oferuje się koszty transakcyjne wyższe o rząd wielkości od reszty cywilizowanego świata?).

Mniejsze rynki takie jak Czechy czy Portugalia obsługiwane są za pomocą CFD (contracts for difference) czyli podobnie jak na platformach forexowych, które rozszerzyły swoją ofertę poza waluty. Natomiast na głównych parkietach mam pełny zestaw – akcje, warranty, fundusze, futures, opcje, etfy i inne cuda inżynierii finansowej. Dostęp do poszczególnych rynków/instrumentów wymaga uzyskania tzw. trading permissions, ale sprowadza się to do kilku kliknięć myszą i potwierdzenia, że przeczytało się disclaimer (Amerykanie mają bzika na ich punkcie). O ile trading permissions to formalność to pewien problem pojawia się przy dostępie do notowań w czasie rzeczywistym – większość parkietów pobiera za to opłaty i musimy wykupić stosowny abonament w cenie od kilku do kilkudziesięciu dolarów miesięcznie. Mówię tu o egzotycznych giełdach lub bardziej zaawansowanych produktach w USA; podstawowy handel na Nasdaq i Nyse wiąże się z pomijalnymi kosztami.

Podstawowy to może nie najlepsze słowo gdyż możliwości są od początku przeogromne i zaspokoją potrzeby 90% traderów. Wszak nawet bez dostępu do egzotycznych rynków możemy uzyskać pożądaną ekspozycję za pomocą etf’ów, których liczba idzie obecnie w tysiące. Za ich pomocą możemy obstawiać wzrosty lub spadki na większości światowych parkietów, zmiany cen towarów, wybranych sektorów gospodarki, stóp procentowych, cen nieruchomości czy nawet indeksu VIX. Są etf’y z lewarem 2x lub 3x, są normalne i odwrócone (inverse) – kupując je gramy na spadki. Nic też nie stoi na przeszkodzie by zająć długą pozycję w danym aktywie sprzedając na krótko odwróconego etf’a ;) Albo wykorzystać lewar oferowany przez IB do zakupu zlewarowanego trzykrotnie etf’a, uzyskując tym samym mega dźwignię na aktywie bazowym ;) Ograniczeniem jest tu bardziej fantazja tradera niż możliwości/oferta brokera (pamiętajcie o zdrowym rozsądku, o którym pisałem na wstępie!).

Oprócz tego mamy blisko 5000 spółek publicznych z USA, futures na prawie wszystko – energię, metale, produkty rolne, indeksy akcji, waluty, stopy procentowe itp. itd. Wreszcie opcje na większość z w/w oraz klasyczny forex. To tyle w temacie czym można handlować, zerknijmy teraz na samą platformę.

Platforma.

Trader Workstation (TW) – tak nazywa się soft IB – na pierwszy rzut oka wygląda dość topornie (o ile się nie mylę został napisany w javie wiele, wiele lat temu). Jego możliwości są za to potężne. Właściwie na tym powinienem poprzestać i odesłać do strony brokera, nie ma sensu bym wymieniał tu wszystkie gadżety, zwłaszcza, że z większości nie korzystam. Liznę jednak nieco temat by dać przedsmak możliwości TW tym, którzy dotychczas nie korzystali z amerykańskich biur maklerskich. Znajdziemy tu między innymi:

– dedykowane narzędzie do wyboru spośród tysięcy funduszy inwestycyjnych,

– narzędzie do przeglądania tysięcy emisji obligacji,

– całą paletę narzędzi do handlu opcjami na czele z Probability Lab, który w formie graficznej prezentuje dystrybucje prawdopodobieństw i wyrafinowaną matematykę handlu opcjami zamienia w czytelne wykresy; stopień skomplikowania i zaawansowania strategii opcyjnych jest w IB praktycznie nieograniczony,

– automat do akumulacji/dystrybucji akcji – to dla grubych ryb, których zlecenia mogłyby ruszyć rynkiem – w TW mogą zdefiniować procedurę za pomocą której IB będzie kupować/sprzedawać ich akcje.

– ArbTrader, czyli narzędzie do merger arbitrage,

– Level II Trading – możliwość dostępu do pełnego arkusza zleceń z ofertami kupna/sprzedaży wszystkich market makerów obsługujących dany rynek. Jest to o tyle ważne, że system obrotu w USA dawno wyszedł poza budynek giełdy i akcje danej spółki, np. Apple – oficjalnie notowanej na Nasdaq, można kupić na wielu innych elektronicznych rynkach czy też u market makerów. W każdym z tych miejsc widełki bid/ask mogą wyglądać nieco inaczej, poziom prowizji też może się różnić. Standardowo IB scala wszystkie oferty w jedną całość a nasze zlecenia wysyła tam, gdzie w danej milisekundzie wykona się po najlepszej cenie, z najniższą prowizją – tym samym wszystko wygląda przejrzyście jakby odbywało się fizycznie w jednym miejscu. Level II pozwala zajrzeć niejako pod maskę tych skomplikowanych procesów, obserwować zachowanie poszczególnych market makerów czy też dać ogląd jak cena reaguje na pojawianie się dużych zleceń. Niektórzy daytraderzy/scalperzy twierdzą, że mogę uzyskać dzięki temu przewagę i zawierać zyskowne transakcje. W przypadku mniejszych spółek być może jest to prawda, w przypadku gigantów takich jak Apple rywalizują z ultraszybkimi algorytmami HFT i wątpię, by można nad nimi uzyskać krótkoterminowy edge.

– narzędzie do pożyczania akcji – krótka sprzedaż w przypadku dużych i płynnych spółek to w TW banalny proces – wystarczy kliknąć w cenę BID zamiast ASK i możemy sprzedawać akcje, których nie mamy. Jeśli jednak mamy doczynienia z amerykańskim odpowiednikiem Petrolinvestu, Biotonu czy też innej spółki o której inwestorzy wiedzą, że zasadniczo porusza się na wykresie z rogu lewego-górnego do prawego-dolnego, to może się okazać, że nie będzie głupich, chętnych pożyczać akcje pod krótką sprzedaż. Narzędzie to pozwala wziąć udział w swoistej aukcji, w której możemy sobie zagwarantować, że akcje pod krótką sprzedaż będą dla nas dostępne.

– konfiguracja – w TW można skonfigurować dosłownie wszystko (z naciskiem na wszystko) – ilość zakładek w menu Trader Workstation Configuration idzie chyba w setki (w każdym bądź razie przez kilka lat nie zwiedziłem wszystkich) a na każdej zakładce cała masa pokręteł, parametrów, pól wyboru, personalizacji wyglądu i innych mniej lub bardziej potrzebnych wodotrysków.

– API – coś dla miłośników algo-tradingu. Z tego co się orientuję wewnątrz TW nie można odpalić własnego ats (automated trading system) tak jak np. w MetaTraderze ale nic nie stoi na przeszkodzie by własnego robota uruchomić na innym sofcie (np. w Excelu) i poprzez API podpiąć do IB.

– narzędzia biznesowe – za oceanem nie trzeba tworzyć wyrafinowanych formalnych struktur takich jak TFI czy biura maklerskie by zarządząć pieniędzmi klientów. W dużym uproszczeniu wystarczy licencja CTA i każdy może prowadzić swój mini hedge fund. IB oferuje narzędzia za pomocą których możemy zarządzać rachunkami klientów, np. duplikując nasze transakcje na ich kontach.

Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, ale chyba nie o to chodzi. Starałem się pokazać kilka ciekawych możliwości charakterystycznych dla IB i innych brokerów w USA. O bogactwie wskaźników analizy technicznej, serwisach analitycznych, zestawieniach danych finansowych nawet nie wspominam – po pierwsze to temat rzeka a po drugie jest to standard także u polskich brokerów, czy to tych z GPW czy forexowych operujących na MetaTraderze lub podobnym.

Na koniec dodam, że oprócz wersji desktopowej TW jest możliwość zalogowania się do IB z poziomu strony www oraz appki na smartfon/tablet. Oba rozwiązania przydają mi się podczas podróży, gdy nie mam dostępu do swojego PC a chcę zarządzać otwartymi pozycjami, podnosić stop-lossy’y, reagować na niespodziewane wydarzenia etc.

Koszty.

Koszty transakcyjne to największy atut IB. Ich oferta w tym aspekcie jest chyba najbardziej konkurencyjna spośród brokerów działających w USA. Porównanie kosztów z GPW właściwie nie ma sensu – inne światy, inne rzędy wielkości. Jak pokażę na poniższym przykładzie, o rzędach wielkości mówię dosłownie.

0,29% – tyle wynosi przeciętna prowizja dla inwestora indywidualnego w polskim biurze maklerskim. Gdy BM Deutsche Bank wprowadziło niedawno prowizję na poziomie 0,19% zewsząd podniosły się głosy, że ‘psują rynek’. Ile trzeba zapłacić za kupno i sprzedaż pakietu akcji o wartości 100.000pln? Dla standardowej stawki 0,29% – 580pln! Innymi słowy kurs akcji musi wzrosnąć prawie o 0,6% by zwróciła się prowizja. Czyni to daytrading na dużych i średnich spółkach praktycznie niemożliwym – prowizja stanowi zbyt duży koszt w stosunku do dziennej zmienności. Inaczej jest na ‘wariatach’ z NewConnect – tu prowizja w stosunku do zmienności nie robi wrażenia, za to brak płynności zamyka temat w przypadku 99% spółek. Niektóre biura oferują co prawda zniżki za daytrading ale po pierwsze, są one niewielkie a po drugie, jeśli kupię na zamknięciu i chcę sprzedać jutro rano to nie łapię się pod daytrading i płacę pełną prowizję.

Na pytanie ile dokładnie wynosi moja prowizja za obrót akcjami muszę powiedzieć… nie wiem. Handluję tam od wielu lat i przez ten czas nie odczuwałem potrzeby by sprawdzić tabelę opłat i prowizji! Głównie dlatego, że są one tak niewielkie w porównaniu z tym, co płacę na GPW. By usprawiedliwić swoją ignorancję chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że system naliczania prowizji na rynkach amerykańskich jest bardzo skomplikowany – nie jest to stała, procentowa wartość jak u nas.

Po pierwsze, co jest z pozostałością po handlu z początku XX wieku (a może i z XIX w.), prowizje płaci się od liczby akcji a nie od wartości obrotu. Innymi słowy, kupuąc 100 akcji po dolarze zapłacimy większą prowizję niż kupując 1 akcję za 100 dolarów. Po drugie, co z kolei jest znakiem czasów, nigdy nie wiem gdzie trafi zlecenie złożone na IB (patrz akapit o Level II Trading) – może ono zostać wykonane na Nyse lub Nasdaq ale może też trafić do jednej z alternatywnych platform obrotu. Wyrafinowany algorytm IB kieruje zlecenie na ten parkiet, gdzie w danej chwili jest najlepsza cena lub największa płynność i w zależności od tego gdzie wykona się zlecenie, różne są wartości prowizji. To wszystko jednak niuanse jak zobaczycie na poniższym przykładzie.
Żeby zademonstrować jakiego rzędu prowizje płacę na IB, otworzę teraz (29 VII, 16:37) platformę i kupię a następnie sprzedam 55 akcje Google (GOOG) po $588, czyli za ~100.000pln. Poniżej screenshot z tej transakcji:

2014-07-31-goog

60 centów przy kupnie, 1,32 dolara przy sprzedaży! Niecałe 2 dolary za kupno i sprzedaż o wartości 100.000pln. Przypomnę – na GPW ta transakcja kosztowałaby mnie 580pln. Oczywiście prowizja IB byłaby wyższa gdybym kupił 5500 akcji po $5,88 ale zawsze będzie o rząd wielkości lepsza niż na GPW. Przykład z Google pokazuje, że może być prawie 100x niższa!

Znacznie łatwiej porównać prowizje w przypadku kontraktów terminowych. Na GPW płacę 7pln za kontrakt na WIG20, w IB płacę $2 za kontrakt na Nasdaq-100 lub S&P 500. Kwota podobna, ale… kontrakt FW20 ma wartość ~47.000pln, czyli ~ $15.000. Kontrakt na Nasdaq-100 lub S&P 500 ma przy dzisiejszych cenach wartość odpowiednio $80.000 oraz $100.000 – średnio 6x więcej niż instrument z GPW. Innymi słowy, by uzyskać taką samą ekspozycję na ryzyko, w USA muszę kupić 1 kontrakt a na GPW 6, płacąc 42pln zamiast $2… Przypomnę jeszcze, że dopiero od niedawna handlujemy kontraktami na Wig20 z mnożnikiem 20 a nie 10 – wcześniej kontrakty FW20 był jeszcze 2x droższe w porównaniu z instrumentami zza oceanu. Krótko mówiąc – shame on you, GPW.

Na koniec forex i porównanie spread’ów na przykładowych parach pomiędzy IB a BossaFX w tym samym momencie (spread IB w pipsach – spread BossaFX w pipsach):

1. eur/usd   0,5  --  1,6
2. usd/jpy   0,5  --  1,8
3. eur/jpy   0,5  --  3
4. usd/pln   5,0  --  25
5. usd/cad   0,5  --  4
6. aud/usd   0,5  --  3
7. gbp/usd   0,5  --  2,8
8. eur/chf   0,5  --  3

W IB, zarówno przy otwieraniu jak i zamykaniu pozycji płacę prowizję w wysokości $2. Czyli $4 w obie strony co oznacza dodatkowe 0,4 pipsa, jeśli operujemy standardowym lotem w wielkości $100,000. Jak widać z powyższej tabeli nawet po dodaniu 0,4 do standardowego spreadu oferta jest bezkonkurencyjna. Tylko dla graczy z niewielkim budżetem, otwierających pozycje w tzw. minilotach, po $10.000, tańsze może być skorzystanie z klasycznego brokera forexowego.

Szeroka paleta instrumentów i niskie koszty transakcyjne to 2 z 4 głównych powodów dla których handluję w USA. Pozostałe dwa to trading on margin i bezproblemowa krótka sprzedaż.

Trading on Margin.
W polskim biurze maklerskim by osiągnąć zaangażowanie w akcje na poziomie ponad 100% muszę złożyć wniosek o kredyt maklerski, formularz, dziesiątki pól, imię babci, imię dziadka, rasa psa, liczba dzieci w gospodarstwie, zaświadczenie o dochodach. Jak się przez to przebrnie to bank pobiera prowizję za udostępnienie kredytu w wysokości np. 1% od 100.000pln – 1000pln straty na sam początek, nawet jeśli nigdy tego kredytu nie wykorzystam lub wykorzystam w niewielkim stopniu. Po roku bank skasuje kolejny 1% za przedłużenie linii kredytowej.

W USA nie ma czegoś takiego. Stosuje się tam TRADING ON MARGIN czyli zasadniczo ten sam mechanizm co u nas w przypadku kontraktów terminowych. Tylko dźwignia jest trochę mniejsza. Mając $100.000 na rachunku mogę w dowolnej chwili kupić $300.000 akcji Google, bez żadnych formalności i prowizji ‘za gotowość’. Jedyne koszty jakie ponoszę to odsetki za pożyczone pieniądze – tu z kolei z pomocą przychodzą niskie stopy procentowe w USA.

Krótka sprzedaż.

Nie pamiętam już od ilu lat powraca temat krótkiej sprzedaży na GPW. Zdałem sobie sprawę, że krótka sprzedaż w wersji, jakiej potrzebowałbym do spekulacji, być może nigdy nie zawita na GPW. Rozwiązanie, które istnieje obecnie to jakiś potworek. KS teoretycznie istnieje ale tak naprawdę tylko niektóre biura maklerskie udostępniają tę usługę swoim klientom. A gdy jesteśmy we właściwym biurze z podpisaną umową na KS okazuje się, że możemy sprzedawać na krótko akcje zaledwie 40 spółek. Możemy zatem zająć krótkie pozycje na takich oazach stabilności jak Bogdanka czy Orange ale jak znajdziemy trupa w szafie PBG czy też poznamy prawdziwą wartość Petrolinvestu, nie będzie nam dane zarobić na tym pieniędzy.

W IB tymczasem krótka sprzedaż jest równie prosta i banalna co ‘normalne’ kupno akcji po długiej stronie rynku. Nie wymaga dodatkowych umów ani procedur, nie generuje dodatkowych kosztów. Jedyne co muszę zrobić to kliknąć w ofertę kupna (BID) zamiast w ofertę sprzedaży (ASK) prz składaniu zlecenia i chwilę później mam na swoim koncie np. -100 akcji Google. Oczywiście sprzedając na krótko mogę zlewarować swoją pozycję dzięki trading on margin.

Krótka sprzedaż, podobnie jak trading on margin, były ulubionymi narzędziami Jesse’go Livermore… Ponad 100 lat temu! Barwnie opowiada o tym kultowa książka Reminiscences of a Stock Operator – lektura obowiązkowa dla każdego tradera. Może za kolejnych 100 lat podobnych rozwiązań doczekamy się w Warszawie; tymczasem – shame on you, GPW.

Zakładanie konta, PDT, $25.000, W8-BEN, podatki, przelewy itp.

Ponieważ swoje konto zakładałem dość dawno temu, nie wiele pamiętam z tego procesu i nie jestem pewien czy będę mógł odpowiedzieć na maile, które piszecie w tej sprawie. Cały proces przebiegał raczej szybko i bezproblemowo. Amerykanie nia mają kultu papieru, podpisów, pieczątek i osobistego stawiennictwa więc wszystko odbyło się sprawnie online, musiałem tylko dosłać skany ważnych dokumentów. Z drugiej strony mają bzika na punkcie wszelkiej maści disclaimerów, więc trzeba było przejść przez sporo dokumentów, na szczęście wystarczyło pod większością z nich kliknąć ptaszka tak, rozumiem, zgadzam się i wpisać na klawiaturze imię i nazwisko, co jest równoznaczne z fizyczynym podpisem na papierze.

W tym miejscu ważna uwaga – by założyć konto w IB wystarczy $10,000 ($3000 dla osób <25 lat) jednak by uprawiać daytrading należy mieć na koncie min. $25,000. W przeciwnym razie obowiązują amerykańskie przepisy odnośnie PDT – pattern day traders. W telegraficznym skrócie chodzi o ograniczenie możliwości daytradingu dla osób z niewielkim kapiałem (nie mam pojęcia czemu tak jest, po prostu tak jest). Mając saldo rachunku poniżej $25k możemy dokonać jedynie 4 daytrades w okresie kolejnych 5 dni, po przekroczeniu tego limitu najprawdopodobniej zostanie nam zablokowana możliwość otwierania nowych pozycji. Po więcej szczegółów zerknijcie na stronę IB – wyszukajcie ‚pattern day traders’.

Przy zakładaniu konta wypełniamy także deklarację W8-BEN, która w dużym skrócie mówi amerykańskiej skarbówce, że podatki płacimy w Polsce i ma się nami nie interesować. Podatki musimy zadeklarować i rozliczyć we własnym zakresie, z tym, że IB nie wyśle nam (ani naszemu urzędowi skarbowemu) żadnej informacji typu PIT-8C. Jest to spory problem w porównaniu z rozliczaniem zysków osiągniętych na GPW – PIT-8C z danego biura zawiera gotową informację o naszym zysku/stracie. Tymczasem w IB możemy oczywiście pobrać pełne zestawienie transakcji ale już policzenie należnej fiskusowi kwoty w zgodzie z naszymi przepisami to karkołomna łamigówka. Nie dość, że aktywnie handlujący mogą mieć w ciągu roku kilka tysięcy transakcji na koncie, nie dość, że bogactwo instrumentów może nastręczać dodatkowych problemów (jak rozliczać wyrafinowane strategie opcyjne, koszty ‚carry’ związane z lewarowaniem naszych pozycji, koszty związane z pożyczaniem akcji pod krótką sprzedaż itp. itd.) to jeszcze nasz fiskus wymaga by każdą transakcję przeliczać na PLN po kursie z dnia transakcji. Ktoś może powiedzieć – co za problem – wystarczy trochę poklikać w Excelu i odpowiednio zbudowany arkusz wszystko za nas obliczy, jednak konia z rzędem dla tego kto zrobi to sprawnie i bezbłędnie. Dla mnie to prawdziwy pain in the ass.

Ostatnia kwestia, która przychodzi mi do głowy to przelewy środków do Polski. Po stronie IB jeden przelew miesięcznie jest bezpłatny, tak więc nie ma problemów z wycofaniem zysków bez narażania się na bajońskie koszty przelewów międzynarodowych. W czasach kantorów internetowych nie ma też problemu z drakońskimi spreadami przy przeliczaniu środków z usd na pln, które zazwyczaj stosują banki.

To tyle, więcej grzechów nie pamiętam, mam nadzieję, że poruszyłem wszystkie żywotne kwestie związane z IB. W razie pytań lub wątpliwości zapraszam do komentowania pod wpisem ew. do skorzystania z formularza kontaktowego – postaram się pomóc w miarę możliwości ;)

Udostępnij na:
  • IB

    Super, dzięki! Naprawde rzetelny wpis. Czy PDT odnosi sie tylko do handlu na amerykańskich akcjach czy tez do kontraktow na towary na CBOT czy ICE? Pozdrawiam

  • traderblogpl

    Niestety, nie mam pojęcia. Na wikipedii jest niezły wpis na ten temat – http://en.wikipedia.org/wiki/Pattern_day_trader

  • Tomek

    Czy krótka sprzedaż w IB wymaga handlu round lotami (wielokrotność 100) czy mogą to być również odd loty (<100)?
    Krótka mowiąc, czy moge krótko sprzedac np. 51 akcji GOOG?

  • traderblogpl

    Możesz sprzedać 51, możesz nawet sprzedać 1. PZDR.

  • Tomek

    Od niedawna korzystam z IB i mam pytanie. Czy używając zleceń Market On Open/Close powinienem otrzymywać realizacje po jednej cenie (oficjalnej) tak jak to jest np. na GPW? Na paper trading, które udostępnia IB takie zlecenia realizują się po różnych cenach, która znacznie (kilka tikców) odbiegają od oficjalnej ceny otwarcia/zamknięcia.

  • traderblogpl

    Nie jestem w tej kwestii ekspertem, ale wątpie by w przypadku amerykańskich akcji było coś takiego jak ‚oficjalna cena otw./zam.’ – takie rzeczy tylko na GPW ;) W USA system jest rozproszony, akcje dużych spółek notowane są na kilku parkietach jednocześnie, nie mówiąc już o dziesiątkach market makerów, dark pools i innych wynalazków. Do tego dochodzi intensywny handel przed/po sesyjny co sprawia, że samo otwarcie/zamknięcie staje się dość umownym pojęciem.
    IB używa systemu ‚smart’, które automatycznie kieruje Twoje zlecenie tam, gdzie wykona się ono po najlepszym kursie i działa to nieźle. Natomiast cena, którą uzyskasz, w większości przypadków będzie się różniła o kilka/kilkanaście centów od tej, jaką znajdziesz na Yahoo Finance, Bloombergu czy innym serwisie.

  • anzelmk

    Chciałem założyć konto z żoną, ona nie będzie handlowała, ale chciałbym aby miała dostęp. Czy wtedy otrzymamy 2 loginy, czy działamy na jednym? Z góry dziękuję za odpowiedź.

  • Łukasz

    Witam ponownie. W jaki sposób najlepiej zasilić rachunek w IB? Pozdrawiam.

  • MIchał

    ile kosztuje miesięczne prowadzenie konta IB.

    żeby założyć konto wymagane jest 10 000 $, jakie są konsekwencje jeżeli wartość posiadanego kapitału w IB spadnie poniżej 10 000$

    czy wtyczka z Trader Workstation pozwoli na zasilenie danymi amibroker

  • traderblogpl

    Witaj,

    Dokładnie nie wiem ile kosztuje prowadzenie bo generuę wystarczający obrót i mam za darmo. Zerknij tu: https://www.interactivebrokers.com/en/index.php?f=4969.
    Konsekwencji za spadek ponizej 10k pewnie nie będzie ale chyba nie poleciłbym tego konta dla kapitału mniejszego niż $25k bo wtedy wpadasz pod regulacje zwane pdt:
    1. http://en.wikipedia.org/wiki/Pattern_day_trader i jesteś ograniczony do kilku transakcji na tydzień

    albo

    2. musisz mieć ‘cash account’ zamiast ‘margin account’, czyli nie korzystasz z dźwigni finansowej i kupujesz 1:1 za posiadane środki.
    pozdrawiam
    K.

  • m

    rozumiem że mając Cash Account będę mógł zrobić 4 x BUY i nie będę mógł zrobić Sell w ciągu 5 dni roboczych… ?

    mając dowód i prawo jazdy nie będę mieć problemów z założeniem konta będąc w Polsce?

  • traderblogpl

    Nie. Albo masz cash account i handlujesz jak często chcesz ale wyłącznie 1:1 za gotówkę albo korzystasz z margin account, możesz wtedy lewarować transakcje, ale dopóki masz saldo mniejsze niż $25k podpadasz pod regulacje pdt i możesz otworzyć tylko kilka pozycji w ciągu tygodnia (zamknąć je możesz w każdej chwili). Krótko mówiąc, jeśli Twoja przygoda z rynkiem amerykańskim ma być czymś więcej niż ciekawostką to nie polecam otwierania konta z saldem < $25.000. A przynajmniej nie w IB bo słyszałem, że są biura gdzie nie ma reguły PDT ale nie wiem czy to prawda i które to firmy.

    Jeśli zaś chodzi o dokumenty potrzebne do otwarcia konta to Ci nie pomogę, nie mam pojęcia, skontaktuj się z ich supportem.

  • m

    rozumiem że mając cash account mając np 15 000$ nie mam ograniczeń na ilość wykonywanych transakcji. konto cash account nie podlega regulacji PDT.

    a mając margin account mając mniej niż 25 000$ mogę wykonać 3 day trade na 5 dni roboczych ( BUY+SELL jednego waloru = 1 day trade). plus mam dźwignie

    dziękuje za Twoje uwagi.

  • traderblogpl

    Dokładnie tak to wygląda ;) Pozdrawiam.

  • Paweł

    Od wczoraj mam rachunek w IB, nie widzę ETF, są opcje, CFD, kontrakty, obligi, akcje, warranty a ETF brak, coś przeoczyłem? Jak mogę handlować w/w, z góry dzięki za pomoc:-)

  • Janusz

    Na IB mam mozliwość zarządzania pieniedzmi klienta i jak to jest z tą licencją CTA, czy muszę zdawać jakiś egzamin? Bedę wdzięczny za odpowiedż

  • traderblogpl

    Co do CTA to nie wiem, nie mam, nie zarządzam funduszami klientów. Natomiast jeśli chciałbyś to robić to IB jest do tego dobrym miejscem. Poszukaj tutaj: https://www.interactivebrokers.com/en/index.php?f=249

  • Bartosz Bogucki

    Konkretny i rzetelny artykuł – poparty doświadczeniem. Od niedawna myślę, żeby wkroczyć w świat kontraktów na CME i NYMEX. Sądzę, że IB jest dobrą do tego opcją. A prowizje w polskich GPW – horrendalne! Wystarczy spojrzeć na podsumowanie własnych tranzakcji za ostatnie miesiące, zeby stwierdzić, że przy daytradingu na FW20 pare tłustych TYSIĘCY plnów jest pożerane przez prowizje…

  • leszek

    jedno zastrzezenie, mam tam konto 5k S i robie tyle transakcji ile chce. aczkolwiek nie gram akcji, jedynie kontrakty,et f i opcje.