Short: Nasdaq @ 3891

poniedziałek, 13 X 2014 18:30 – zamknięcie pozycji stop-loss’em @ 3877; P/L: $0

Marzenia o krachu muszę odłożyć na później. Moje przeczucia, że ruch spadkowy będzie kontynuowany sprawdziły się i Nasdaq 100 spadł 55 punktów poniżej piątkowego zamknięcia, jednak kontratak byków okazał się zbyt silny dla mojego stop-loss’a. Zamykam pozycję na zero i wracam do obserwacji rynku z nastawieniem neutralnym.


poniedziałek, 13 X 2014 08:40 – obniżenie stop-loss’a – 3877 – breakeven

2014-10-13-nasdaqSesja overnight rozpoczęła się idealnie dla mojej krótkiej pozycji. Kontrakty na Nasdaq otworzyły się luką na 3847 po czym zanurkowały do 3825. Zostawiam pozycję otwartą w oczekiwaniu na dalsze spadki – październik 13-go – idealna data na krach a la 1987 ;)

Jednocześnie zgodnie z zasadą – hope for the best, be prepared for the worst – obniżam stop-loss’a do poziomu 3877, czyli breakeven. Znacznie przyjemniej obserwuje się rosnącą zmienność ze świadomością, że na transakcji się nie straci.


piątek, 10 X 2014 22:00 – powiększenie krótkiej pozycji: 1x NQ’DEC’14 @ 3863; łączna pozycja: 2x NQ’DEC’14 @ 3877; stop-loss: 3950

Decyzja sprzed godziny o otwarciu krótkiej pozycji była słuszna. Wyprzedaż nabrała tempa przy bardzo wysokim obrocie.

Wydarzenia ostatnich 3 dni nastawiają mnie wyjątkowo niedźwiedzio. Najpierw optymistyczne informacje z FEDu fundują inwestorom zieloną środę i wydaje się, że rozpoczynamy kolejną falę wzrostową. Zaraz potem rynek zawraca a kula śnieżna toczy się nie tylko coraz szybciej ale również nabiera masy – dynamicznie rosną obroty! Wreszcie zamknięcie ma miejsce dokładnie na minimach dnia, byki nie próbują nawet stawiać oporu.

Dlatego powiększam krótką pozycję, mimo faktu, iż korekta tych rozmiarów (obecnie nieco ponad 6% od szczytu) w ostatnich kilkunastu miesiącach była zawsze okazją do zakupów.

Być może moje pesymistyczne nastawienie wynika również z faktu, że mamy październik a wykres indeksu wygląda dziwnie podobnie do roku 1987 w dniach poprzedzających czarny poniedziałek. Wtedy również mieliśmy pułapkę na byki (wzrostową sesję), tylko nie w środę a we wtorek (13 X 1987), potem powrót do spadków z rosnącą dynamiką i obrotem. Piątkowe zamknięcie (16 X 1987) również miało miejsce na minimach i nie zostawiało bykom wiele nadziei w nadchodzącym tygodniu, choć oczywiście nikt nie spodziewał się rzezi, jaka nastąpiła w poniedziałek, kiedy to zanotowano 22% przecenę.

Czy prognozuję porównywalny krach? Nie! Ale też nie miałbym nic przeciwko, pomażyć zawsze można ;)) Mam jednocześnie świadomość, że przywołując czarny poniedziałek bujam nieco w obłokach i trochę się rozmażyłem, tak więc nie zapominam o ochronie kapitału i w poniedziałek albo obniżę poziom stop-loss’a albo zamknę otwarty przed chwilą kontrakt jeśli rynek nie ruszy w dół od samego początku sesji. Dwa kontrakty to nie jest duża pozycja przy obecnym saldzie rachunku, miewałem już większe w tym roku, ale też zmienność znacząco wzrosła i trzeba uważać – w ciągu ostatniej godziny Nasdaq spadł dziś tyle, co w sierpniu rósł przez prawie tydzień.


piątek, 10 X 2014 21:00 – otwarcie krótkiej pozycji: 1x NQ’DEC’14 @ 3891; stop-loss: 3965

Niektórzy traderzy potrafią otwierać krótkie pozycje zaraz po tym, jak uruchomią się ich zlecenia stop-loss na pozycjach długich. Ja mam z tym problem a tym razem właśnie tak należało zrobić. Nie chodzi o to, by odwracać każdą pozycję, która zwróci się przeciwko nam. Jednak kiedy rynek spada zaraz po byczych informacjach trzeba działać szybko.

W środę kupiłem kontrakt na Nasdaq, gdy po optymistycznych doniesieniach z FEDu wykreślił piękną świecę wzrostową. Wszystko wyglądało tak byczo, że na zamknięciu dokupiłem drugi kontrakt. Tymczasem w czwartek nastąpił kontratak niedźwiedzi, który zamienił ponad $2000 papierowych zysków w realną stratę $1440. Zaspałem nieco, bo mogłem podnieść stop-loss na breakeven i zamknąć transakcję na zero.

Potem znowu zaspałem, bo wczorajsze zamknięcie na 3948 było kolejną okazją do otwarcia pozycji po krótkiej stronie rynku. Wreszcie przebicie dołka z 2 października na 3927… tu też zaspałem. A może po prostu nie byłem przekonany co do kierunku na południe ? Wszak wyciągając wnioski z historii i tegorocznych mini-korekt, zbliżała się okazja do kupna!

Dopiero przebicie intraday’owego minimum na 3891 przekonało mnie, że byki nic dziś nie pokażą. Nie przyszło mi to łatwo, bo chochlik w głowie powtarzał - mogłeś kupić wyżej! mogłeś sprzedać po 3948! Doświadczenie uczy jednak, by ignorować takie ‚porady’ i słuchać głosu rynku. Jeśli zawróci, trudno, stop-loss podejmie decyzję za mnie. Ale nie zamierzam patrzeć jak spada kilkaset punktów w dół, nie mając krótkiej pozycji, tylko dlatego, że ciężko było otworzyć ją kilkadziesiąt punktów niżej.

Udostępnij na: