Tydzień 31 – bilans

Pod koniec maja określiłem hossę na Wall Street mianem anemicznej. I chyba coś jest w tym stwierdzeniu, gdyż 2 dni spadków i przecena raptem o 2-3% niweluje 2 miesiące byczych zysków. Tym bardziej cieszy fakt, że udało mi się jeszcze ugrać co nieco po długiej stronie rynku. Ale to był zeszły tydzień…

A ten? Z pewnością nie był dobry dla byków i cieszę się, że nie rozpocząłem go z długą pozycją. Natomiast na grę po krótkiej stronie rynku jest zdedydowanie zbyt wcześnie. Rynek znalazł się na rozdrożu i nie sposób przewidzieć czy nastąpi szybki powrót do hossy czy pogłębienie korekty. W tej niewiedzy nie ma nic złego i lepiej odpocząć nieco od handlu, stanąć nieco dalej i przyjrzeć się z szerszej perspektywy, niż próbować antycypować kierunek dalszego ruchu i narażać się na wykonanie naszych stop-loss’ów podczas przypadkowych podrygów wykresu.

Odpoczywając od głównych indeksów Wall Street zająłem długą pozycję w parze usd/jpy, która w środę i czwartek wyróżniała się in plus na tle innych aktywów. Niestety w piątek sytuacja się pogorszyła i jedyna otwarta pozycja kończy tydzień pod kreską, jednak stop-loss na poziomie 102 uchroni mnie przed zbyt dotkliwymi stratami.

Wartość portfela  -  początek roku: $100.000
Wartość portfela - poprzedni tydzień: $123.120
Zamknięte pozycje:
===
Otwarte pozycje:
♦ long $160.000 usd/jpy
[open: 102.94, close: 102.59, P/L: -$560]
Wartość końcowa portfela: $123.120 [uwzględnia tylko zamknięte pozycje]
Udostępnij na: